Hollande: kompromis klimatyczny „albo wiążący, albo go nie będzie”

man-875702_1920

Narastają różnice stanowisk USA i Francji w sprawie porozumienia klimatycznego, jakie ma zostać zawarte podczas grudniowego szczytu ONZ w Paryżu. Globalny kompromis, który na szczycie COP21mają zawrzeć przedstawiciele blisko 200 państw, mógłby pozwolić na ograniczenie średniego wzrostu temperatury na Ziemi do maksymalnie 2 stopni Celsjusza w stosunku do opoki przedindustrialnej. Po ostatnich wypowiedziach amerykańskiego sekretarza stanu Johna Kerry’ego wydaje się jednak, że ewentualne porozumienie nie spełni pokładanych w nim oczekiwań.

Na dwa tygodnie przez szczytem COP21 John Kerry stwierdził bowiem, że globalne porozumienie, jakie ma być podpisane w Paryżu „zdecydowanie nie będzie traktatem”, do przestrzegania którego zobowiązane zostaną wszystkie państwa zrzeszone w ONZ. Amerykański sekretarz stanu dodał, że „nie będzie w nim wiążących docelowych pułapów redukcji, jak to miało miejsce w wypadku porozumienia z Kioto”. W reakcji na tę wypowiedź przedstawiciela rządu USA, prezydent Francji – będącej organizatorem szczytu COP221 – ostro stwierdził, że porozumienie klimatyczne, które ma zostać przyjęte „będzie albo wiążące, albo go nie będzie wcale”. Zaostrzenie stanowisk z pewnością nie ułatwi sukcesu trwających od wielu miesięcy negocjacji, prowadzonych przez dyplomatów z całego świata.

Stany Zjednoczone są drugim – po Chinach – największym na świecie emitentów gazów cieplarnianych. Prezydent Barrack Obama uznał ograniczenie emisji CO2 przez USA na największy priorytet swojej drugiej kadencji. Zaproponowane przez niego rozwiązania prawne spotkały się jednak z bardzo silnym sprzeciwem amerykańskiego Kongresu, którego przedstawiciele uznali, że są one zbyt kosztowne dla przemysłu i całej gospodarki USA.

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *